Metoda 1 z 3: Unikanie ludzi w szkole lub pracy. Unikaj pracy w tym samym zespole. Jeśli możesz wybrać, nad którymi projektami pracujesz w pracy lub w jakich grupach jesteś w szkole, aktywnie wybierz opcję, która nie angażuje osoby, której nie lubisz. Jeśli zostaniesz przydzielony do zespołu z kimś, kogo nie lubisz, możesz z Otwarty związek – zasady. Otwarty związek to forma etycznej niemonogamii, w którym partnerzy są związani romantycznie i/lub seksualnie z więcej niż jedną osobą. Otwarty związek najczęściej obejmuje diadę, czyli związek dwóch osób, którzy mogą utrzymywać relacje seksualne z innymi. W otwartym związku panuje wzajemna zgoda Jak rozwiązać kryzys w związku to skuteczny poradnik, który zabiera nas w arkana miłości, jej zawiłości, blaski i cienie. Melissa Hernández – Jaczewska dyplomowana psycholożka, z ponad piętnastoletnią praktyką w terapii par, w swojej książce wyjaśnia dlaczego prawdziwy sukces w związku zaczyna się od zdrowej relacji z samym Seks jest też sposobem regulacji napięcia, więc brak seksu powoduje jego kumulację. Jest to stan niekorzystny zarówno psychicznie jak i fizycznie, bo powoduje stres, psuje relacje i potrafi mieć szerokie konsekwencje w wielu aspektach życia. Jeśli nie ma bliskości fizycznej (seksu, ale też przytulania i dotykania) to nie ma też . Dołączył: 2021-02-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 585 22 kwietnia 2022, 23:13 Moi znajomi znaleźli się w niezbyt przyjemnej sytuacji i chciałabym zapytać, jak wy byście się w takiej sytuacji zachowały (imiona zmyślone): Marcin od kilku lat jest w związku małżeńskim z Anią. W trakcie małżeństwa Marcin zakochał się jednak z wzajemnoscią w koleżance z pracy, Kasi. Mieli krótki romans, jednak dręczony wyrzutami sumienia Marcin przyznał się żonie i postanowił się wyprowadzić. Żona oczywiście bardzo to przeżyła, ale mu wybaczyła i błagała go, żeby do niej wrócił. Dał się namówić, wrócił i obiecał wierność. Działo się to ok 2 lata temu. Jednak Marcin już nie kocha żony, ale nie potrafi być z nią szczery. Kocha Kasie, ale nie chce ranić Ani, więc się z nią nie spotyka. Kasia prawdopodobnie dalej kocha Marcina, ale szanuje ich małżeństwo. Cała trójka ma ok 35 lat. Nie mają dzieci, choć by chcieli. Co byście zrobiły na miejscu Ani? Trwały w związku bez uczucia, starały się o dziecko, żeby chociaż od nich poczuć miłość? Czy pozwolilybyscie odejść mężowi mając świadomość, że możecie już nie zdążyć kogoś poznać i mieć z nim dzieci albo w ogóle stworzyć z kimś trwały, szczęśliwy związek? Dodam tylko, że wszystkie te osoby są raczej niezależne finansowo. Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10557 23 kwietnia 2022, 08:25 Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. .nonszalancja. Dołączył: 2021-06-11 Liczba postów: 1163 23 kwietnia 2022, 08:29 Berchen napisał(a):.nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. to już co innego, dla mnie wcześniej to trochę zabrzmiało tak jakby była jeszcze jakaś nadzieja dla ani na uratowanie tej miłości Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20722 23 kwietnia 2022, 09:02 Dla mnie sprawa jest oczywista. Rozwiodłabym się, od razu jak mąż by mi powiedział że ma romans. Dla mnie takie błaganie, żeby został i trwanie w takim związku jest skrajnie upokarzające, więc innej opcji nie widzę. A decydowanie się na dziecko w takiej sytuacji to już skrajny egoizm i bezmyślność. Jeżeli serio komuś taki pomysł chodzi po głowie, to się moim zdaniem kwalifikuje na jakąś terapię i powinien naprostować własną psychikę, zanim zostanie rodzicem i zryje ją dziecku tworząc mu dom gdzie na porządku dziennym jest upokarzanie siebie samej i brak miłości. Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10557 23 kwietnia 2022, 09:09 .nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):.nonszalancja. napisał(a):Berchen napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Tonya napisał(a):araksol napisał(a):Jeśli mąż by mnie nie kochał i ja bym nie kochała to będąc w sytuacji Ani z pewnością bym odeszła. Jest jeszcze młoda. Po co to ciągnąć? Jeszcze może być szczęśliwa i kochać z wzajemnością... No właśnie Ania raczej kocha męża... Jak można kochać kogoś kto nie kocha? Dla mnie to dziwne... Sytuacje znam z punktu widzenia Marcina, on twierdzi że żona go kocha i robi wszystko, żeby rozbudzić w nim miłość na nowo. Ciężko powiedzieć ile w tym miłości a ile strachu, że go straci i zostanie sama. najwyrazniej jemu na niej tez zalezy skoro nie zdecydowal sie odejsc, wiec co tu rozmyslac. Hmmm tak zależy że wdał się w romans z inną. Nie wiesz jak to się odbywa, facet nie chce rozwodu bo np boi się czyjejś opinii w środowisku np kogoś z rodziny, albo czuje strach przed zakończeniem tego co zna i rozpoczęciem nowego życia. Żeby jeszcze nie było tak, że czujność żony została uspiona a za chwilę romans się odnowi. Fajnie mieć dom do którego można zawsze wrócić, zonę która kocha i zawsze przygarnie i fajnie mieć przygody, najlepiej co jakiś czas inne. Żeby jeszcze nie znalazła się zamiast Kasi jakaś Basia, a potem Zosia. wiem doskonale ze tak jest - tylko ze roztrzasanie czyjejs historii po prostu nie ma sensu. Jesli jemu zalezaloby na kochance - kochalby ja naprawde to jestem pewna ze zdecydowalby sie na odejscie od zony, skoro nie maja dzieci, jesli trzyma sie jej ze wzgledu na jakies sprawy majatkowe to tez jego decyzja i najwyrazniej kochanka nei jest tego warta by dla niej z czegos rezygnowac. Dla mnie to tak czy inaczej tak jak piszesz kombinator- miec najlepiej obie - to napisalam juz na poczatku tematu ze jestem pewna ze ciagnalby na obie strony gdyby obie sie godzily. Nie napisalam ze on zone kocha tylko ze mu na niej zalezy - z jakichs tam wzgledow, moze z wygody. to już co innego, dla mnie wcześniej to trochę zabrzmiało tak jakby była jeszcze jakaś nadzieja dla ani na uratowanie tej miłości tak naiwna to nie jestem, Ania tez nie koniecznie z ogromnej milosci chce kogos kto jej nie chce, moze to byc urazona duma, strach przed samodzielnoscia- tak finansowa jak psychiczna, wstyd przed otoczeniem, sa kobiety i mezczyzni uwazajacy partnera za wlasnosc i utrata tej wlasnosci bardziej boli niz faktycznie ta osoba- mozna tu teorie mnozyc. Dlatego nei widze sensu osobom z poza tego malzenstwa analizowania zwiazku bo nikt nie wie co w kim siedzi. Jesli mialabym sie znalezc na pozycji Ani - wygonilabym w dniu gdybym sie dowiedziala o zdradzie, nie umialabym zaufac i tyle. Gdybym byla na miejscu Kasi - postawilabym juz na poczatku znajomosci warunki - albo jest z zona, albo rozejscie sie i wtedy nowy zwiazek, napewno nie czekalabym az ksiaze kiedys sie okresli, jakby wrocil do zony temat bylby zamkniety i czy on ja kocha czy nie mialabym gleboko.... Dołączył: 2017-08-17 Miasto: Białystok Liczba postów: 8122 23 kwietnia 2022, 09:54 odeszlabym póki nie ma dzieci. Jak zrobi się ciężko to dopiero mąż dostanie przyspieszenia Edytowany przez Despacitoo 23 kwietnia 2022, 09:55 Dołączył: 2021-02-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 585 23 kwietnia 2022, 10:00 Większość z Was pisze, że by odeszła, mi też się do wydaje jedynym wyjściem. Jednak znam jeszcze dwie inne dziewczyny, które tak boją się samotności, że wolą żyć w związku z facetem, którego nie kochają. Jedna z nich wielokrotnie mi mówiła, że chciałaby od niego odejść, ale dopiero jak pozna kogoś z kim by się mogła od razu związać. I w tym stanie trwa już z 5 lat. Dla mnie to jest brak szacunku dla samej siebie i zastanawiam się skąd to się w kobietach bierze. Ja sama na studiach byłam w związku z facetem, który niszczył mnie psychicznie, nie byłam szczęśliwa, ale dałam sobie wmówić, że nikogo innego nie znajdę, że powinnam się cieszyć, że on że mną jest. Dwa lata trwało zanim przejrzałam na oczy. Z perspektywy czasu widzę, że był toksyczny, ale wtedy byłam zaślepiona. W przypadku Marcina tu na pewno chodzi o coś innego, bo chłopak wydaje mi się że chce wszystkim dogodzić i boi się znowu zranić żonę. Ada20222022 23 kwietnia 2022, 10:33 To jakaś fikcja a nie związek, 3 osoby wyłącznie ponoszą szkody. Dołączył: 2012-01-27 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7500 23 kwietnia 2022, 11:13 Jednak ludzie to tchórze. I jeszcze proszenie zdrajcy o powrót? No ludzie... Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26244 23 kwietnia 2022, 12:19 Tonya napisał(a):Większość z Was pisze, że by odeszła, mi też się do wydaje jedynym wyjściem. Jednak znam jeszcze dwie inne dziewczyny, które tak boją się samotności, że wolą żyć w związku z facetem, którego nie kochają. Jedna z nich wielokrotnie mi mówiła, że chciałaby od niego odejść, ale dopiero jak pozna kogoś z kim by się mogła od razu związać. I w tym stanie trwa już z 5 lat. Dla mnie to jest brak szacunku dla samej siebie i zastanawiam się skąd to się w kobietach bierze. Ja sama na studiach byłam w związku z facetem, który niszczył mnie psychicznie, nie byłam szczęśliwa, ale dałam sobie wmówić, że nikogo innego nie znajdę, że powinnam się cieszyć, że on że mną jest. Dwa lata trwało zanim przejrzałam na oczy. Z perspektywy czasu widzę, że był toksyczny, ale wtedy byłam zaślepiona. W przypadku Marcina tu na pewno chodzi o coś innego, bo chłopak wydaje mi się że chce wszystkim dogodzić i boi się znowu zranić żonę. to przez wbijanie kobietom pokoleniami do łbów ze mają wartość tylko wtedy, gdy ktoś je chce. Niewiele sie w tej kwestii zmienia, a właściwie lepiej to juz było sądzac po elektoracie korwinlike'ów, Dołączył: 2014-01-20 Miasto: Wrocław Liczba postów: 2069 23 kwietnia 2022, 12:22 Zdradzają się, wyprowadzają, potem wracają i się nie kochają, ALE dzieci chcą mieć. No bardzo rozsądne podejście. "W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje" - mówi 34-letnia Monika. "Nie czuję się całkiem szczęśliwy, bo zazdroszczę tym kolegom, którzy są w związkach" - mówi z kolei 27-letni Jacek. Oboje warunkują swoje szczęście od innych. Czy to naprawdę tak działa? "W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje" - przyznaje Monika Niektórzy warunkują swoje szczęście od spotkania miłości, a gdy nie stworzą związków, uważają, że nie mają szansy na szczęście. Szczęście jest jednak stanem ducha dostępnym wszystkim, o ile sami damy sobie do niego prawo Oto pięć potrzeb, których zaspokojenie warunkuje poczucie szczęścia, ale potrzeby te powinniśmy potrafić zaspokoić samodzielnie Więcej artykułów znajdziesz tutaj. Czasem wydaje się nam, że szczęście to stan, którego doświadczamy w wyjątkowych sytuacjach. Dlatego mamy skłonność do myślenia, że aby je poczuć, w naszym życiu muszą zostać spełnione jakieś warunki. To nie jest prawdziwe założenie. - Nie czuję się szczęśliwa od rozwodu — mówi Monika (34 lata). - A właściwie nawet wcześniej, bo nasze sześcioletnie małżeństwo nie było, niestety, udane. Jednak dopóki trwało, miałam jeszcze nadzieję, że kryzysy miną i znowu będzie dobrze. To się nie udało, mój mąż okazał się niegodnym zaufania egoistą. Zdradził mnie i to wielokrotnie. Nie mamy dzieci, więc patrząc rozsądnie, może to i dobrze, ale nie mam się o kogo troszczyć, kogo kochać, więc jednocześnie żałuję, że macierzyństwo mnie ominęło. Odkąd mój eks się wyprowadził, czuję się samotna. Z rodzicami nie mam dobrego kontaktu, nie wspierali mnie, ale przez cały czas trzymali jego stronę. W czasie trwania związku byłam nim tak zaabsorbowana, że straciłam z oczu koleżanki i trudno nam teraz wrócić do przyjaźni. Nowych kontaktów nie zawierałam, więc powoli godzę się z tym, że nikt mnie nie potrzebuje, a swój limit szczęścia już wyczerpałam. No chyba, że zdarzyłoby mi się jeszcze spotkać miłość, ale to nie takie proste. A oto wypowiedź Jacka (27 lat) - Nie mam szczęścia do kobiet, bo nie ma we mnie nic takiego, co czyniłoby mnie atrakcyjnym. Jestem przeciętny. Ani bardzo przystojny, ani bardzo inteligentny. Owszem, mam kolegów i znajomych, ale żadna dziewczyna nie była mną naprawdę zainteresowana. Takie przelotne związki na parę tygodni. Nie wiem, z czego to wynika, bo nie robię niczego, co mogłoby je zrazić. Może brak mi siły przebicia, nie potrafię ich do siebie przekonać? Przez to nie czuję się całkiem szczęśliwy, bo zazdroszczę tym kolegom, którzy są w związkach. Może gdybym był bardziej zaradny, bardziej wygadany albo więcej zarabiał, byłoby inaczej? Obie osoby — i Monika, i Jacek — warunkują swoje szczęście, zakładając, że zanim nie spotkają miłości, nie stworzą związków, nie będą kimś "lepszym" i nie mają szansy na szczęście. Czy naprawdę tak to działa? Nie mając partnera, dobrej pracy, wyższych zarobków, piękniejszej twarzy lub dłuższych nóg — nie możemy być szczęśliwymi ludźmi? To nie jest prawdziwe założenie. Szczęście nie jest byciem w idealnej sytuacji, spełnieniem kryteriów uprawniających nas do jego odczuwania ani pogonią za przyjemnością. Jest stanem ducha dostępnym wszystkim, o ile sami damy sobie do niego prawo. To trwałe zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem, ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego. Amerykański psycholog Abraham Maslow wymienia wprawdzie zakres potrzeb, których zaspokojenie warunkuje poczucie szczęścia, ale potrzeby te powinniśmy potrafić zaspokoić samodzielnie. Prócz głodu, pragnienia i snu są to: potrzeba bezpieczeństwa, przynależności, miłości, szacunku i samorealizacji. A więc… 1. Buduj poczucie bezpieczeństwa Zastanów się, czy postrzegasz świat jako bezpieczny, a ludzi jako przyjaznych. Kiedy bowiem jesteśmy otwarci i oczekujemy tego, co dobre, stan szczęścia jest łatwiej osiągalny niż wtedy, kiedy stajemy się defensywni i zdystansowani. Dlatego uczciwie oceń, jak jest z tobą. A jeśli odpowiedź cię nie zadowoli, buduj swoje poczucie bezpieczeństwa. Patrz na ludzi życzliwie, nie oceniaj, a w efekcie ty także poczujesz się wśród nich dużo lepiej. 2. Poczuj się częścią większej całości Większość lęków bierze się z poczucia, że jesteśmy sami, odłączeni, oddzieleni. A to nie jest prawda. To ty sam tworzysz dystans, zakładając, że zostaniesz odrzucony. Dlatego zacznij szukać tego, co cię z innymi łączy, a nie tego, co dzieli. W obecnym, podzielonym, świecie może to być dla ciebie prawdziwy przełom, gdy zrozumiesz, że w jakiejś części siebie wszyscy jesteśmy tacy sami. 3. Szukaj miłości Zauważ, że miłość to nie tylko to uczucie, którym darzysz kogoś wyjątkowego. Istnieje miłość do życia, do siebie, do planety, do ludzi, do zwierząt i to nie jest bynajmniej pełna lista. To także zdolność, gotowość, stan umysłu. I abyś mógł ją ofiarować, musisz ją mieć w sercu zanim pojawi się ten szczególny ktoś. Dlatego przyjrzyj się temu, jak wiele dowodów miłości dajesz. Jeśli dotychczas tylko czekałeś na nie, zacznij to robić! Ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo: 4. Poczuj szacunek Szacunek do siebie to podstawa, byś mógł poczuć się godny odczuwania szczęścia (w odróżnieniu od pogoni za przelotną przyjemnością). Jeśli jest z tym jakiś problem, spytaj siebie, a także innych, za co cię szanują? Z pewnością zdziwisz się, jak wiele powodów się znajdzie. Doceń to, co sam uznałeś za godne szacunku i to, co otrzymałeś w informacji zwrotnej. Warto, byś się odwzajemnił i wspierał w ten sposób innych ludzi. 5. Znajdź swoją drogę Poczucie, że twoje życie jest wyjątkowe i wartościowe — nawet, jeśli wydaje się bardzo zwyczajne i pozbawione spektakularnych sukcesów. I sensowne, mimo że czasem kluczysz wśród wątpliwości — to także podstawa szczęścia. Dlatego realizuj swoje pragnienia, bądź sobą i podejmuj niezawisłe decyzje, pamiętając, że to twoje życie. ** Joanna Godecka — terapeutka, coach, trenerka. Ekspert i doradca w sprawach relacji partnerskich. Autorka książek "Miłość na celowniku" czy "Nie odkładaj życia na później". Członek Polskiego Stowarzyszenia Terapeutów TSR. ( Źródło: REKLAMA Koniecznie zobacz NAJLEPSZE szkolenie z Facebooka na rynku Link do kursu: szkolenie Facebook Ads Idealny związek to stan który można stworzyć. Idealny związek partnerski w obecnych czasach wydaje się czymś co trzeba gonić, a tak na prawdę wystarczy trochę pracy. Jak zachowujesz się w stosunku do swojego partnera? Jakie standardy trzymasz w związku? Czy wiesz, jak być odpowiednim partnerem w związku? A może nawet być w dobrym związku? Jeśli chcesz stworzyć niezwykły związek ze swoim partnerem, musisz zacząć od siebie. Pamiętaj, że związek nie jest miejscem, do którego idziesz, aby coś dostać, jest to miejsce, do którego musisz się udać – aby dać coś od siebie, dać swoją energię, dać swoją miłość i oddać swoje serce. Ponieważ piękno polega na tym, że kiedy dajesz tak dużo, dostajesz więcej w zamian. Tworzysz radość, pasję, zaufanie, spełnienie i intymność, która przekracza każdą przeszkodę i każde wyzwanie, które pojawia się na Twojej drodze. Jeśli chcesz naprawdę stać się lepszym partnerem w Twoim związku, to zacznij wprowadzać w życie zasady których zaraz się nauczysz. Bo idealny związek nie pojawia się niczym w bajce, ale tworzysz go stopniowo. Na początku dostaniesz 10 przykazań, a później 24 zasady. Zaczynając od przykazań: PRAWDZIWA MIŁOŚĆ. BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE- idealny związekZawartość strony1 PRAWDZIWA MIŁOŚĆ. BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE- idealny związek2 ODDANIE3 POZNANIE4 MÓWIENIE SOBIE PRAWDY5 PRZEBACZANIE I WOLNOŚĆ6 PASJA I POZYTYWNE EMOCJE7 OBECNOŚĆ I OTWARTOŚĆ8 WYTRWAŁOŚĆ9 DOCENIAJ10 WDZIĘCZNOŚĆ I DAWANIE11 Idealny związek – GOTOWY WZMOCNIĆ SWOJE RELACJE i STWORZYĆ IDEALNY ZWIĄZEK? Stwórz relacje swoich marzeń dzięki specjalnej sesji coachingowej12 Jak stworzyć idealny związek partnerski i się kochać nawzajem jak stworzyć idealny związek? Zawsze umieszczaj swojego partnera na pierwszym miejscu: nie chodzi o Ciebie! Chodzi o to, co dajesz i jak dbasz o ukochaną osobę. ODDANIE Miłość bez względu na wszystko i zobowiązanie się. Zawsze pamiętajcie o sile bezwarunkowej miłości i uwielbienia. POZNANIE Kluczem jest poznanie duszy partnera, zrozumienie ich potrzeby i co zrobić, aby zaspokoić te potrzeby. To jak być dobrym partnerem w związku, bez względu na to, co stanie Ci na drodze. MÓWIENIE SOBIE PRAWDY Bądź świadomy i zaangażuj się w szczerą rozmowę. Twój stan, język ciała, słowa i działania mają bezpośredni i potencjalnie trwały wpływ na związek. PRZEBACZANIE I WOLNOŚĆ Moc przebaczania i zapominania. Stwórz bezpieczną przestrzeń dla swojego partnera, aby wiedzieli, że gdy popełnią błąd to mogą się do niego uczciwie przyznać bo czują się bezpiecznie. PASJA I POZYTYWNE EMOCJE Zastanawiasz się, jak być w dobrym związku? Rozwijaj swoją pasję. Użyj zadziornych, zalotnych i żartobliwych sposobów, aby wprawić partnera w dobry nastrój. Otwórz swoje serce i nic nie wstrzymuj. Daj z siebie wszystko i spraw aby czuł się dobrze. OBECNOŚĆ I OTWARTOŚĆ Wiedz, że w związku występują dwie energie. Energia żeńska i męska. Przeciwność sprawia, że czujemy się żywi. Poczuj siłę, miłość i blask, które wywołuje związek z prawdziwym uzupełnianiem ról kobiety i mężczyzny. WYTRWAŁOŚĆWcześniej czy później nastaną trudne czasy i nadejdzie kryzys. To jest nieuniknione. Ale będąc w stanie wyjść z tych gorszych chwil i znaleźć szczęśliwe, zdrowe postanowienie, wzmocnisz swój związek i znajdziesz jeszcze większy poziom intymności. DOCENIAJ Pamiętaj, że dobre relacje i idealny związek wiążą się również z Twoją kontrolą emocji i znaczeniem, jakie im nadajesz. Wszystko jest darem, może po prostu go nie widać. Ale jeśli możesz pracować ze swoim partnerem, aby zobaczyć piękno nawet w drobnych gestach i chwilach, możesz stworzyć głębszą więź, która jeszcze bardziej zbliży was do siebie. WDZIĘCZNOŚĆ I DAWANIEWdzięczność i dawanie to potężne czynniki, które mogą umocnić wasz związek nawet gdy sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Chodzi o wspólną pracę nad osiągnięciem czegoś większego. To, na podstawie tego, jak być w dobrych relacjach, prawdziwego zaangażowania w pokazanie się partnerowi, nawet gdy jest to niewygodne. Idealny związek – zasady Aby tworzyć, dbać i podtrzymywać dobre relacje (unikając rozstania) w idealnym związku pamiętaj: 1. Bądź sobą – nie używaj maski w związku. 2. Podstawą bycia szczęśliwym w związku jest umiejętność bycia szczęśliwym samym ze sobą. 3. Ten, kto szanuje siebie – potrafi szanować partnera. 4. Ten, kto kocha siebie – potrafi kochać partnera. 5. Seks nie jest miłością. 6. Szczęście jest możliwe tylko w połączeniu z miłością. 7. Miłość nie gwarantuje szczęścia. 8. Miłość stwarza nowe problemy. 9. W idealnym związku można powiedzieć partnerowi wszystko. 10. Słowo jest najważniejsze. Dawaj go jedynie, gdy masz przekonanie, że dotrzymasz. 11. Nie oczekiwać od partnera, że się zmieni i będzie innym człowiekiem niż wcześniej. 12. Każdy zmienia się sam dla siebie. 13. Każdy sam powinien chcieć się zmieniać sam dla siebie. 14. Nie poświęcaj się partnerowi ciągle, bo tego nie będzie doceniał, a oczekiwał wciąż więcej. 15. Bez znaczenia jest, kto ma rację, ale to, co jest korzystne dla obojga. 16. Rozmowa nie rozwiązuje problemów. 17. Rozmawiaj o swoich lękach, ale walcz z nimi samodzielnie. 18. Uszanuj wolność drugiej osoby. 19. Pytaj, a nie komentuj. 20. Komentuj tylko wtedy, gdy partner Cię o to poprosi. 21. Dawaj to, czego potrzebuje partner, a nie to, co chcesz dostać. 22. Kochać to patrzeć razem w tym samym kierunku. 23. Własne problemy rozwiązujemy sami, a wspólne – razem. 24. Kompromis ma być wygraną dla obojga. Efektywna komunikacja jest podstawą idealnego związku. Przestrzegajcie powyższych zaleceń i szanujcie się wzajemnie. GOTOWY WZMOCNIĆ SWOJE RELACJE i STWORZYĆ IDEALNY ZWIĄZEK? Stwórz relacje swoich marzeń dzięki specjalnej sesji coachingowej ROZPOCZNIJ I ZAMÓW: +48 790-768-482 info@ PS. Życzę Ci aby Twój związek był idealny, miej otwarty umysł i stosuj zasady o których była tu mowa. Idealny związek jest na wyciągniecie ręki. Jak stworzyć idealny związek partnerski i się kochać nawzajem Udany związek to stan który możesz osiągnąć ze swoim partnerem, pamiętaj tylko że wymagana jest praca po obu stronach. Warning: Trying to access array offset on value of type null in /home/rafalszr/domains/ on line 286 Rafał Szrajnert Rafał Szrajnert to doktorant (PhD) specjalizujący się w zarządzaniu i marketingu. Ukończył studia magisterskie na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, a także studia podyplomowe. Jest przedsiębiorcą z ogromnymi sukcesami, Oprócz własnej działalności prowadzi doradztwo biznesowe, coaching i szkolenia, szeroko znane w Polsce. Profil działalności to: -doradztwo marketingowe -konsulting marketingowy -szkolenia, kursy -doradztwo biznesowe (psychologia, coaching) -marketing (seo, reklamy CPA, PPC) „Nasz związek nie ma sensu. Jednak kocham Cię i nie potrafię od Ciebie odejść. Po prostu kochajmy się i niech będzie tak, jak dotychczas”. Takie słowa coraz częściej słyszą kobiety od mężczyzn, czekając przez lata na kolejny krok przybliżający do bycia naprawdę „razem”. Konsternacja, chaos, zamęt emocjonalny, poczucie bezradności wobec takiej odpowiedzi powoduje, że niekiedy kobieta pozostaje w związku bez perspektyw na dalszy jego rozwój, rezygnując z pragnień o cieple rodzinnego ogniska, dzieciach, wspólnym zamieszkaniu, planowaniu. Wydawałoby się proste co należy zrobić w sytuacji, gdy mężczyzna oznajmia kobiecie, iż „nigdy nie będziemy razem”. Jak pokazują historie moich pacjentek – odejście nie jest tak proste, gdyż kobieta znajduje się emocjonalnym potrzasku. Emocjonalna pułapka Na początku zwykle związek jest spełnieniem marzeń i najpiękniejszych pragnień obojga. Zwykle zarówno on, jak i ona wchodzą w związek z lekką dozą ostrożności jednakże to mężczyzna zwykle w takiej relacji zdecydowanie bardziej angażuje się w relacje, składa deklaracje miłości, snuje piękne plany na przyszłość. Dla kobiety, która zwykle ma za sobą trudne doświadczenia, dzieci z poprzedniego związku i dystans do charyzmatycznych wypowiedzi nie jest łatwe uwierzyć w prawdziwość i długotrwałość tychże wyzwań. Przez kilka miesięcy to kobieta broni się przed tym, aby zaufać słowom, a także pięknym przejawom uczuć swojego ukochanego, które choć są długo wyczekiwanymi – budzą niewyjaśniony wewnętrzny niepokój. Niekiedy ona na chwilę odsuwa się, a on w tym czasie panikuje-płacze lub zdesperowany przyjeżdża z kwiatami. Bywa, że ona wprost mówi o swoich obawach, które jednak obracane są w przejaw braku wiary w tak piękną i wyjątkową miłość czyniąc z niej osobę bardziej wycofaną i chłodną: – To wszystko, co mówisz jest piękne – mówi ona. – Jednak bardzo się boję, że to się skończy. – Ten związek jest wyjątkowy. Nigdy nikogo tak nie kochałem. Nie doświadczyłem nigdy czegoś podobnego. Tak będzie zawsze. Zaufaj mi – odpowiada on. Zwykle kobiety w takich relacjach są kobietami doświadczonymi życiem, niezależnymi życiowo i finansowo. Nie odczuwają wewnętrznej presji, aby z kimś być. Zwłaszcza, że często moment, w którym spotykają takiego mężczyznę to czas, w którym polubiły swoje życie bez udziału mężczyzn i zaczęły cieszyć się osobistym szczęściem. Zetknięcie się z długo wyczekiwaną „miłością” stanowi bardzo często ogromne wyzwanie. Ona się otwiera, a on ucieka W końcu po kilku miesiącach – mniej więcej po pół roku starań z jego strony i zapewnień o doświadczaniu najpiękniejszego uczucia na ziemi – ona czuje, że jest gotowa zaangażować się w pełni w relację i otwiera się na piękne przejawy miłości z jego strony. Kobieta zaczyna organizować więcej wspólnej przestrzeni, zapraszać do teatru, zaprasza na kolacje, przygotowuje niespodzianki, w bardziej otwarty sposób mówić o wspólnej przyszłości. Lecz największą niespodziankę przygotowuje on – mężczyzna nagle wycofuje się, „zamyka się w swojej skorupie”, „przygniatają go codzienne problemy”, uznaje, iż przez zaangażowanie w relację zaniedbał ważne sfery swojego życia i zamierza na nich bardziej się skoncentrować. W jednej chwili mężczyzna stwierdza, iż zakochał się jak szczeniak i było to niezbyt rozsądne więc zamierza przywrócić swoje życie do równowagi. Już nie przyjeżdża do niej stęskniony z bukietem kwiatów. Prawie nie spotyka się ze swoja partnerką, a czasami narzeczoną, za każdym razem znajdując ważny powód ku temu: jest zmęczony po pracy, musi zaopiekować się dziećmi, zdrowie mu szwankuje, te spotkania zbyt wiele go kosztowały, poczuł, że jego zaangażowanie było nierozsądne. Zdezorientowana kobieta zwykle podejmuje działania mające na celu ponowne otwarcie partnera na miłość i piękne uczucie. Obarczona poczuciem winy („przecież to ty byłaś zamknięta na naszą relację przez tyle czasu”) stara się okazać zrozumienie do potrzeb partnera stopniowo rezygnując z własnych pragnień. Wielokrotnie podejmuje poważne rozważania na temat tego czy odejść, czy zostać. Wiedząc jednak jak cudownym partnerem POTRAFIŁ być jej ukochany – żyje nadzieją, że kiedy on poukłada swoje sprawy- ich związek znowu odzyska ten cudowny blask. On od czasu do czasu bywa tym samym dżentelmenem, namiętnym, kochającym i oddanym partnerem, co podtrzymuje jej nadzieje i sprawia, że jeszcze bardziej pragnie doświadczać namiastki cudownego poczucia bycia kochaną. Mijają miesiące, a niekiedy lata, a on nadal pozostaje zamknięty w swojej „skorupie” tłumacząc, iż wycofanie to jego sposób na radzenie sobie z problemami. Trwając w ambiwalentnych emocjach podsycanych przez przejawy miłości z jego strony oraz nieustannym odrzucaniem i ignorowaniem jej potrzeb – kobieta próbuje jednak domagać się tego, co niosła obietnica zawarta w pięknych słowach i deklaracjach. Zaczyna wywierać presję na partnerze i prosić o spełnienie danych przyrzeczeń o mającej nie kończyć się nigdy miłości. Podejmuje wielokrotne próby rozmowy na temat przyszłości, które zwykle kończą się przerzuceniem odpowiedzialności za obecną sytuację na kobietę lub jeszcze głębszą emocjonalną ucieczką bo tak poważne rozmowy są dla niego już „nie do zniesienia”. Po rozmowie otrzymuje wiadomość sms: „Kocham Cię. To wiem na pewno”. Tęsknota, samotność i narastający żal Ona cierpi z tęsknoty i poczucia sprzeczności, które każdego dnia buduje on. On nie jest w stanie odpowiedzialnie stawić czoła wyzwaniu i podjąć zdecydowanych kroków w żadną ze stron- ani w celu ratowania umierającej relacji, ani uwolnienia się z pęt niewiadomej dotyczącej dalszych losów związku. Ostatecznie ona próbując odnaleźć rozwiązanie słyszy słowa wypowiedziane na początku tego artykułu. Mam poczucie, że podobne historie coraz częściej pojawiają się we współczesnych relacjach i niosą ogromne straty emocjonalne dla obojga. Przede wszystkim – brakuje w tych historiach klarowności i poczucia odpowiedzialności za uczucia, które się rozbudziło w drugiej osobie. Z pewnością osobiste wyzwania stojące przez każdym z partnerów mogą spowodować emocjonalny paraliż i trudność w podjęciu decyzji dotyczącej przyszłości relacji. Jednak utrzymywanie przez lata związku, który zdaniem jednego z partnerów „nie ma przyszłości” jest rozwiązaniem niosącym nieustanne straty emocjonalne spowodowane poczuciem braku pewności, bezpieczeństwa, wewnętrznej harmonii. Tego rodzaju relacja uniemożliwia planowanie przyszłości, a tym samym budowanie związku w oparciu o wspólne cele i wartości. Ludzi łączy miłość, lecz cena, jaką płacą bywa niekiedy zbyt wysoka. Zwłaszcza, jeśli przynajmniej jeden z partnerów marzył o prawdziwym domu, wspólnych dzieciach, wakacjach, wspólnym radzeniu sobie z wyzwaniami czy dzieleniem się radościami. Na emocjonalnej huśtawce W takiej relacji nastrój w związku uzależniony jest od dobrej woli i przejawów emocji ze strony wycofanego partnera. W związku przeważają przytłaczające emocje takie, jak niepewność, strach, nieustanne poczucie lęku, ambiwalencja, permanentny stres, emocjonalne kompromisy, poczucie winy, samotność, bezradność. Komunikacja w takiej relacji jest bardzo trudna, a nawet niemożliwa gdyż towarzyszy jej nieustanna presja, walka, chęć usprawiedliwiania się bądź wyrażanie narastającego żalu i rozpaczy. Jedna ze stron zaczyna się godzić na coraz większe ustępstwa pogłębiając poczucie osobistej zdrady własnych pragnień i potrzeb. W końcu zaczyna przeważać poczucie silnego dyskomfortu, które sprawia, iż relacja stopniowo umiera i pomimo, iż to bolesne- łatwiej jest być „osobno” choć nadal razem – partnerzy przestają ze sobą rozmawiać, spotykać się, zanika pożycie intymne. Jednocześnie pomiędzy partnerami funkcjonują wciąż żywe deklaracje miłości, które jednak nie odzwierciedlane poprzez codzienne podsycanie namiętności, wzajemnej fascynacji i drobne przejawy swoich uczuć – utrzymują tylko sztucznie przy życiu relację, której nikt nie ma odwagi zakończyć. Trudno jest to zrobić będąc zamkniętym w swoim świecie lub żyjąc oderwaną od rzeczywistości nadzieją na powrót pięknych przejawów miłości. Trudne pytania i ważne odpowiedzi W obliczu takich doświadczeń pojawia się mnóstwo pytań: Jaką osobistą potrzebę realizuje partner podtrzymujący relację w stanie nieustannej niepewności? Czego potrzebuje partner utrzymywany w ambiwalentnej relacji, aby podjąć decyzję co do swojego życia i związku? Co może pomóc kochającym się partnerom podsycić gasnący płomień deklarowanej miłości? Jakie są przyczyny nagłego wycofania jednego z partnerów? Co leży u podłoża trwania w relacji nie mającej przyszłości? Na te pytania nie jest łatwo odpowiedzieć. Dotarcie do źródeł potrzeb i doświadczeń stojących za tworzeniem tak trudnej relacji wymaga wnikliwości, głębokiej samoświadomości, uważności, a także odwagi w odkrywaniu siebie i historii mogących mieć wpływ na obecną postawę. Może być konieczne podjęcie indywidualnej terapii lub innej formy wsparcia z udziałem profesjonalisty. Z pewnością każdy z partnerów wymaga podjęcia osobistej pracy nad sobą w celu uświadomienia sobie prawdziwych potrzeb leżących u podłoża postawy wobec partnera, związku, a także samego siebie w relacji. Praca nad związkiem wymaga przede wszystkim intensywnej pracy nad samym sobą każdego z partnerów. Często przyczyną wycofania i chęci przerzucania odpowiedzialności na drugą osobę jest silny lęk przed zaangażowaniem lub pogłębianiem emocjonalnych relacji. Osoby, które wywołują sprzeczne i ambiwalentne emocje w partnerze często nieświadomie podtrzymują poczucie osobistej kontroli nad sytuacją – gdyż bez względu na to, czy właśnie wywołują w partnerze poczucie przywiązania czy gniew- mają poczucie, że to oni mają wpływ na emocje odczuwane przez drugą osobą i w relacji. Często u podłoża takiej postawy leżą doświadczenia z domu rodzinnego, w którym brakowało równowagi emocjonalnej i poczucie permanentnego zagrożenia stanowiło strefę komfortu dla dorastających dzieci, w których kreowały się wzorce emocjonalne. Osoba, która trzyma w emocjonalnym potrzasku partnera najprawdopodobniej doświadcza ogromnego lęku przed zarówno przed miłością, jak i przed jej utratą. Wewnętrzny konflikt pomiędzy potrzebą miłości, a strachem przed nim powoduje, iż mężczyzna poszukuje różnego rodzaju rozwiązań pozornych lub pośrednich utrzymujących jego ego w złudnym poczuciu trwałości relacji, a zarazem emocjonalnym dystansie uniemożliwiającym pełne zaangażowanie i wzięcie na siebie odpowiedzialności za wspólnie budowaną relację. Inną przyczyną trwania w takiej relacji może być lęk przed zaangażowaniem, o którym pisałam w artykule „Jak pomóc partnerowi poradzić sobie z lekiem przez zaangażowaniem?”. Jeśli czujesz się w swojej relacji jak w potrzasku – zapraszam Cię na indywidualne sesje i terapię par, podczas których pomogę Ci odzyskać wewnętrzną harmonię i siłę, aby podążać za swoimi pragnieniami o związku i miłości, na którą zasługujesz!

jak żyć w związku bez miłości